............

piątek, 10 lutego 2012

E-jak Eimutis, L-jak Linas ,czyli rzecz o litewskich artystach ( i nie tylko)!



Labas Kochani!
Dziś o sztuce i artystach...Nudny to temat dla ,,normalnych'' ludzi,więc właściwie odradzam...
:) ,ale jeśli jednak chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o 2 bardzo ciekawych litewskich malarzach,to znowu: ZACHĘCAM... :)
.....ach tak to właśnie, my kobiety potrafimy zamącić!

Dwa dni temu byłam na bardzo ciekawym wernisażu malarstwa Eimutisa Markunasa…

Artysta, malarz i pedagog, ur.1959 r w Kownie, studiował w Wilnie, członek Litewskiego Związku Artystów Plastyków i Grupy ,,Angis’’


Wczoraj króciutko i spontanicznie opisałam swoje wrażenia i zamieściłam na facebooku…Pod notatką umieściłam też kilka fotografii, w tym jedną dosyć znamienną: portret artysty na tle… białej ściany.!

Malarza powinno się pokazywać na tle jego prac, lub z pędzlem przy sztaludze, utytłanym farbami…Wtedy każdy od razu widzi, to co widzi:…MALARZ!? No tak, oczywiście ! ….Tymczasem Eimutis z pochyloną nisko głową, na tle pustej ,białej ściany? Czy taka fotografia ma jakieś ukryte przesłanie?

Owszem…po pierwsze Eimutis to bardzo skromny i pokorny artysta, z ogromnym poczuciem humoru, dystansem do siebie i życia…

Dla artysty to cechy niezbędne tak samo jak farby i płótno.

Po drugie: każdy prawdziwy artysta ZAWSZE jeszcze…ciągle…i nieustannie czeka… na swoje najlepsze dzieło !Każdego dnia staje przed pustą ścianą i zaczyna swoją artystyczną, żmudną walkę…Ta potrzeba i pragnienie nie pozwalają mu popaść w lenistwo i samozadowolenie.

Po trzecie: każdy kolejny wernisaż jest dla artysty ,,dniem sądu’’ Trzeba stanąć przed ludźmi i odsłonić się, ,,obnażyć’’, poprzez swoje prace.

 Twoje obrazy wiszą bezbronne. Ty cały drżący stoisz w pobliżu. Czasem miałbyś ochotę uciec…ale jest już za późno…

Nie można już nic zmienić, schować, przemalować…Zastanawiasz się czy na pewno chciałeś pokazać to co pokazujesz?…Czy to ma jakiś sens? Jakie to ma znaczenie dla tych wszystkich ludzi, że godzinami rozmyślałeś, szukałeś odpowiedniego koloru, barwy ,kompozycji …wiele razy coś zmieniałeś, byłeś sfrustrowany, że widzisz już ten obraz w swojej wyobraźni, ale płótno i pędzle oporne ….

Ciągle to nie to, co być powinno!!!

…i nawet w nocy przez sen ,nadal malujesz….nakładasz kolejne warstwy…by rankiem  cały obraz zacząć od nowa….Kto na tej sali wie, że te obrazy to coś więcej niż kawałek tektury czy płótna?...że to część twego życia….twoje myśli, cierpienia i radości…że pod warstwą farby bije… twoje serce?!

Stoisz pod ścianą jak oskarżony i słuchasz co powiedzą inni…Mówią różne rzeczy…Jedni ściskają rękę, po plecach klepią, wręczają kwiaty i całują…Gratulacje!!!! inni już dawno przesunęli się bliżej stołu i przyglądają się z większym zainteresowaniem butelkom z winem niż twoim obrazom…Inni przechodzą wzdłuż ściany z godnością i tonem znawcy stwierdzają:

Nooo…całkiem nieźle, ale kolor nie do końca…kompozycja jakaś dziwna…temat banalny…lepsze obrazy widziałem…mógłby popracować nad tym dłużej.. ach, zupełnie bez sensu!

 Jednak znosisz to dzielnie, i niczym św. Sebastian  uśmiechasz się blado, pierś wystawiając  na kolejne strzały…

Tylko jedna uwaga może cię dobić i wpędzić w głęboką depresję…gdy ktoś nagle podejdzie do ciebie i rzuci z podziwem! ALEŻ PIĘKNE RAMY! a gdzie takie kupić można?

Wszystko inne przeżyjesz spokojnie…

Bywa na przykład, że nawet mili i bliscy ci ludzie któregoś dnia dociekliwie  spytają:



Dlaczego w ogóle malujecie, rysujecie, rzeźbicie , lepicie jakieś figurki? Dlaczego nie zrobicie czegoś ,,pożytecznego’’????? dlaczego nie zajmiecie się czymś ,,poważnym”????

Komu potrzebna jest ta SZTUKA!? Dorośli ludzie ,a bawią się farbkami…gliną…szmatkami, jak dzieci…!!!WSTYD I ŻENADA!

Takie pytania i komentarze to chleb powszedni każdego artysty. Trzeba się na nie uodpornić i przyzwyczaić. Tylko nielicznym, bardzo nielicznym artystom dane było za życia osiągnąć szacunek rodziny, sukces artystyczny i komercyjny, zdobyć uznanie tłumu i sprzedawać swoje prace za taką cenę, by móc dzięki temu egzystować. Większość z nas nigdy takiej chwili nie doczeka ,a i w przyszłości trudno na to liczyć. Wierzcie mi, to naprawdę uczy ogromnej pokory!

Jednak jak już wspominałam w którymś z listów…tacy się pewnie już rodzimy- ,,wypaczeni’’ i nieco zwariowani. Bo przecież kiedy my -,,bawimy się farbkami”- ,,normalni ludzie’’ kończą ,,normalne kierunki studiów’ ’i wykonują ,,normalną ‘’ pracę, za którą otrzymują ,,normalne’’ wynagrodzenie…

Cóż…

Ponieważ jednak artyści to specyficzna grupa ludzkiej społeczności, to na całym świecie mimo różnic językowych i kulturowych-potrafią znaleźć płaszczyznę porozumienia.

 (Oczywiście nawet wśród twórców, zdarzają się przypadki wyjątkowych introwertyków, skoncentrowanych jedynie na sobie i swoim życiu wewnętrznym. O tych jednak ze zrozumiałych względów pisać nie jestem w stanie, bo tacy ludzie zamykają się szczelnie jak puszka sardynek.)

Wspomniałam Eimutisa , więc dodam też parę słów o moim Bracie Linasie.
Zachęcam Was do obejrzenia prac obu artystów w internecie.



Linas Domarackas urodził się na Litwie w 1967. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Od dziecinstwa Domarackas aktywnie zajmował sie sztuką. Jego prace są powiązane z osobistą historią, gdzie artysta wychował się w systemie komunistycznym w byłym Związku Radzieckim, spędził trzy lata w Kazachstanie, aż wreszcie wyemigrował do Polski gdzie mógł rozpocząć studia wyższe.

Główną formą przekazu artystycznego jest dla niego malarstwo , ale zajmuje się także rzeźbą, grafiką i rysunkiem. Stworzył wiele projektów w przestrzeniu publicznej , które odbiegają swoją forma od prac wystawianych w atmosferze tradycyjnej galerii sztuki. Domarackas pracuje także jako scenograf teatralny i opublikował wiele ilustracji i plakatów.

Od czasu ukończenia studiów w 1994 brał udział w wielu wystawach grupowych, jak również wystawiał samodzielnie.

Jest członkiem Związku Artystów Polskich i Międzynarodowej Grupy Decentryzm


Linas i ja...jesteśmy do siebie podobni, nie z racji wyglądu ( o czym za chwilę) lecz z powodu ,,genetycznych obciążeń’’ i podobnej wrażliwości. Historia też nam podobny scenariusz pisze, bo zarówno on jak i ja wybraliśmy emigrację…

Linas Domarackas urodzony na Litwie mieszka w Polsce, ja z Polski wyjechałam na Litwę. Spotykając się czy pisząc do siebie wymieniamy spostrzeżenia i doświadczenia…Linas jest w lepszej sytuacji ode mnie,  bo mieszka nad Wisłą od wielu lat, zna świetnie język polski i wspaniale odnalazł się w artystycznym, warszawskim świecie. Ja na Litwie zaledwie od paru miesięcy, nie znając języka ani miejscowych zwyczajów, czuję się trochę jak przybysz z obcej planety….

Imię LINAS znaczy LEN…i bardzo pasuje do mojego Przyjaciela…Wysoki, szczupły mężczyzna z płową czupryną  o błękitnym, melancholijnym spojrzeniu…Nawet gdy śmiejąc się, opowiada żarty i anegdoty-a potrafi to znakomicie!- jego oczy wyrażają jakiś bezbrzeżny smutek i tęsknotę. Takie też są jego obrazy. Poetyckie, pełne symboliki i odniesień do świata biblii ,mitologii i baśni.

Jedno z jego nowszych dzieł to wielkoformatowa praca, zatytułowana :,,nić Ariadny”

Tkanina przedstawia fragment mitologicznej sceny. Na podłogę opada cieniutka nić która łączy obraz i kłębek wełny. Możemy go chwycić i zwijać dalej, prując dzieło artysty…

Przejmująca metafora ludzkiego życia…jak delikatne i kruche jest wszystko do czego jesteśmy przywiązani…jak łatwo można to zniszczyć i stracić…Od widza zależy czy przetrwa dzieło artysty, czy też zamieni się w kłębek nici….

Bardzo dobry jest też cykl obrazów przedstawiający wielkie religie…ludzie i symbole…wieczna wędrówka w poszukiwaniu doskonałości…

Wielkie wrażenie zrobiły też na mnie, jego nastrojowe płótna ukazujące warszawską Pragę.

Z zainteresowaniem czekam na kolejną odsłonę jego prac. Linas to twórca niezwykle pracowity i kreatywny, wciąż wymyśla jakieś nowe projekty i artystyczne akcje. Żyje sztuką całą dobę i to często dosłownie. Gdy myślę o nim, to widzę jak wychudzony,wyczerpany fizycznie, bez snu i posiłku, z papierosem w ustach i głową pełną nowych artystycznych wizji, stoi przed sztalugą…czasem tylko da się namówić na małą chwilę przerwy…wtedy wypije kawę, opowie jakąś anegdotę lub niskim, dźwięcznym głosem, zanuci starą litewską balladę…

Dbasz o siebie? jesz regularnie? –zrzędzę troskliwie a on uśmiecha się rozbrajająco….tak, tak, oczywiście siostrzyczko!- a ja widzę, że nadal odżywia się marzeniami.

Pomyślałam teraz z wdzięcznością o Bogu, który tak cudownie skonstruował  nasz organizm ,że serce i płuca pracują niezależnie od tego czym się zajmujemy…

Większość znanych mi artystów podczas pracy twórczej ,tak jak zapomina o chlebie i wodzie, tak też z pewnością zapomniałaby i oddychać…..

Gdy malujemy ,to rzeczywiście przebywamy w innym świecie…zapominamy o czasie i przestrzeni…zapominamy o podlaniu kwiatów czy wyłączeniu czajnika, o niezbędnych zakupach ,gasnącym piecu i imieninach cioci…Jesteśmy trudni do zrozumienia i zniesienia dla ,,normalnych ludzi’’…Towarzyszyć artyście w codziennym życiu to zadanie niełatwe dla ludzi ,,poukładanych’’, zdyscyplinowanych i pragmatycznych…

Mamy stany ,,uniesień’’, odlotów i  euforii ale też  chwile kompletnego zwątpienia w sens swoich działań…Dobrze gdy wtedy jest ktoś obok, kto czuje i myśli podobnie, kto zamiast wbić sztylet pytaniem : A  SPRZEDAŁES COŚ?, przygnębionemu artyście zaproponuje gorącą herbatę lub spacer…albo tylko uśmiechnie się z troską i wesprze w milczeniu…

Coś mi się wydaje, że metoda ta jest potrzebna i skuteczna także wśród ,,normalnych’’ ludzi….Każdy z nas ,nawet najtwardszy mężczyzna i najsilniejsza z kobiet, potrzebuje przecież ciepła i zrozumienia!

Gdy jesteśmy samotni i fizycznie nie ma obok nikogo, kto by nas przytulił to możemy przecież  sami sobie, też okazać odrobinę dobroci….  :)

Ja w myśl tej zasady zrobiłam przed chwilą kubek mocnej kawy  i o grozo!!!!,… pożarłam połowę gorzkiej czekolady. ,,Nic to!’’ ,pocieszam się, za oknem znowu -20…za kilka dni wystawa, prace nadal nie oprawione, więc stres wszystkie kalorie pochłonie!!!!



ŻYCZĘ WAM NA NADCHODZĄCY SZABAT POKOJU,ŚWIATŁA I MIŁOŚCI…DOBROCI DLA INNYCH I …SIEBIE!!!! J
                                                                 
SZABAT SZALOM!





















środa, 8 lutego 2012

G jak GYWENIMAS...czyli o naszym ŻYCIU słów parę...

LABA DIENA!!!!

Znowu pada śnieg…….ale jest już ,,bardzo ciepło’’, bo zaledwie -10…dobra to wiadomość czy zła? Dobra! Zakrzykną tradycyjnie optymiści. Zdecydowanie zła –mrukną pesymiści.

Jak dzisiaj jest -10 to jutro już koło zera…a jak koło zera to odwilż…a jak odwilż to chlapa…a jak chlapa to błoto i mokre buty….a jak mokre buty to katar…a jak katar to wiadomo: …śmierć! Tak zapewne argumentowałby jeden z moich kolegów…Wspominałam już, że artyści to stworzenia wrażliwe i ich egzystencja twórcza zależna jest ściśle od posiadania nieograniczonej wyobraźni.? Właśnie…nie dziwi mnie więc wcale, że dla niektórych z nas, -10 za oknem zwiastuje prawdziwą grozę…

Umierać oczywiście nie chcemy, bo przy całym okrucieństwie życia, jego licznych zdradliwych pułapek i niemiłych ..zwrotów akcji’’ tak się do niego przywiązujemy i tak je wielbimy, że gotowi jesteśmy wiele mu wybaczyć BYLE TYLKO BYŁO!!!!

Rozmyślam tak sobie czasem o życiu moim i o życiu jako takim…a no właśnie!!!!

Zauważyliście ,że w języku polskim rzeczownik ,,życie ”ma rodzaj nijaki?

Strasznym to jest dla mnie odkryciem… filozoficznym!

ŻYCIE JEST NIJAKIE???!!!!

Może to naprawdę wiele tłumaczyć i wyjaśniać w dziedzinie ludzkiej egzystencji…bo przecież podobnie jest i w innych językach…nieprawdaż? J

 W j. litewskim, gdzie rzeczowniki są tylko rodzaju żeńskiego lub męskiego. Życie -GYWYBE-pozostaje –nieokreślone…ale już GYVENIMAS jest rodzaju męskiego!?Muszę spytać Litwinów jak to jest z tym ,,dualizmem życia'' Pewnie chodzi o ,,żywot'' i ,, życie''....? hmm

Dla Polaków jest ono jednak w dalszym ciagu NIJAKIE..
Bardzo mi się to nie podoba i uważam ,że coś z tym trzeba zrobić!

Otrzymaliśmy ŻYCIE i w znacznej mierze, sami je kształtujemy, nadajemy mu określoną barwę, charakter, do pewnego stopnia sami decydujemy też o jego treści.…Oczywiście na wiele rzeczy nie mamy wpływu i to rzeczywiście dość bolesne, ale bardzo często nie wykorzystujemy wszystkich możliwości, które są nam dane. Dlaczego ??? Nie mam pojęcia. Tak mądra nie jestem, aby napisać Wam wyczerpującą odpowiedź. Staram się jedynie patrzeć z boku na swoje własne zmagania i też nie do końca wszystko rozumiem…Może zresztą nie o to chodzi by wszystko poznać wiedzieć  i rozumieć?  Wraz z upływem czasu stałam się wobec siebie bardziej wyrozumiała…już wiem, że nie zrealizuję wszystkich moich życiowych planów, nie zmądrzeję… ( a jednak warto by było! ) nie urosnę.. ( a raczej się ,,zdepczę’’ ), nie przeczytam wszystkich książek, nie zobaczę wszystkich upragnionych miejsc, nie namaluje wszystkich obrazów…i co? Czy z tego powodu mam usiąść i płakać? Skądże…poczułam wielką ulgę, że WSZYSTKIEGO ZROBIĆ NIE MUSZĘ!!!! Nie wyobrażacie sobie jaka to ogromna radość i wolność! JAKĄ TO CUDOWNĄ WYZWALA ENERGIĘ!!!! Hurrra!...ile mam nowych pomysłów i marzeń!.. Czy je zrealizuję? Czy są realne? Nie wiadomo…ale jak miło o tym pomyśleć!!! :)



Gdy byłam młodą dziewczyną miałam poważny problem z podjęciem decyzji odnośnie mojej przyszłości…Kim chciałabym zostać? Nauczycielem, dziennikarzem, psychologiem, adwokatem, artystą? Mając 5 lat byłam bardziej zdecydowana i stanowczo chciałam być indianinem jak moi starsi bracia i koledzy. Nie zwracałam uwagi na krytyczne uwagi Babci, że przecież dziewczynce nie wypada !. Zarówno chłopcom jak dziewczynkom wypadają jedynie mleczne zęby a wszystko inne to kwestia ich odwagi i determinacji! Broniłam więc swego prawa do strzelania z łuku, wspinania się po drzewach ( i spadania z nich! ) i czołgania się po polach…trudno, naprawdę przykro mi Babciu-…,ale taki wtedy miałam zawód!

Ach, jakież życie było wtedy cudownie proste!

Później jednak trzeba było porzucić indiańską profesję i zamiast leszczynowego łuku, powiesić na plecach tornister……

Gdy po 8 latach edukacji ( o tym przy innej okazji)…pani psycholog w poradni próbowała mi pomóc w wybraniu przyszłego zawodu, po sprawdzeniu testów, spojrzała na mnie z troską a na moje szczere pytanie ,,do czego ja się, proszę pani nadaję’’ odpowiedziała patrząc mi ze smutkiem w oczy …,,Idź ty dziecko do ogólniaka, a potem się zobaczy…’’

Wiadomo, że… nic nie wiadomo! ,,.Zobaczy się ‘’ brzmiało mi w uszach jak ,,nie mam pojęcia, do czego ty się w ogóle nadajesz!? Ach ,jestem zgubiona, co za ból ?…moja przyszłość jawiła się jako mroczna, nierozwikłana  zagadka, nawet dla mądrej i miłej pani psycholog!!!!

Postanowiłam jednak mimo tej wielkiej niewiadomej ,żyć dalej!

Bo jakoś tak podskórnie, czułam już wtedy to samo , co teraz czuję i o czym też nadal,jestem całkowicie przekonana! Po dłuższej chwili namysłu stwierdziłam radośnie: NAJBARDZIEJ NADAJĘ SIĘ DO …ŻYCIA!!!!!!!!!!!!...i tego staram się trzymać! J

Minęły lata…(skoro czytacie ten list, to znaczy, że nadal jestem wierna swojej zasadzie.)

Bardzo mi to pomagało  przetrwać w trudnych chwilach ….

Chciałabym abyście i wy zrozumieli, że  ŻYCIE to powołanie każdego z nas. Bez względu na okoliczności i uwarunkowania…


Spotykam czasem ludzi, którzy zupełnie o tym zapomnieli i utkali wokół siebie kokon  ,,egzystencjalnego bólu’’…na pytanie CO SŁYCHAC DOBREGO? godzinami potrafią opowiadać o ,, ludzkiej podłości, niewdzięczności i okrucieństwie’’….Oni sami zresztą też ,,są do niczego, i nic im w życiu nie wyszło.. nic się nie udało i nic nie osiągnęli "! L

Ach gdyby mogli jeszcze raz…gdyby byli młodsi…bogatsi…piękniejsi…bardziej utalentowani…jak ten…jak ta….( tu padają nazwiska znanych ludzi) to wtedy…cho , cho ! Wtedy by wszyscy zobaczyli na co ich stać!

Hmm…tak to już jest, że mamy jedno i niepowtarzalne NASZE ŻYCIE …z całym pakietem dodatków gratis!

Mam taki nos i nogi i dłonie, taki wzrost i tuszę, takie zdolności i takie słabości…Jednak to ja piszę moją książkę i ja wymyślam tytuł-a wiecie jak bardzo ważny jest tytuł ???? Jak widzę ciemnymi literami wypisany:,,WIELCE TO SMUTNA I MDŁA HISTORIA O ZAWIŚCI I NIECHĘCI"….lub  ,,NIE OCZEKUJĘ NICZEGO DOBREGO, BO W DOBRO NIE WIERZĘ "….to uciekam w popłochu! ( Przebywanie w takiej destrukcyjnej,,bibliotece''może być groźne i zaraźliwe! )


Tytuł mojego życia.?...hmm....

Tak, to może być ciekawy eksperyment …pomyślcie przez chwilę, jak zatytułowalibyście swoje życie?

Od tego naprawdę bardzo dużo zależy!

Mój znajomy słuchał zawsze uważnie porannego komunikatu o warunkach biometeorologicznych…aby wiedzieć…JAK MA SIĘ POCZUĆ!?

Gdyby nawet pan z radia pomylił informacje, to mój znajomy i tak by się do owego komunikatu psychicznie dostosował.

Wspominałam Wam już kiedyś, że Litwini jako ludzie północy, mają szczególną skłonność do smutnej powagi a nawet depresji ? Zapewne tak!

Gdy poprosiłam kiedyś moich przyjaciół o zaśpiewanie jakiejś miłej piosenki, to usłyszałam piękną, ale rozdzierającą serce balladę…Kolejne z listy ,,ulubionych’’ były podobne ….nawet piosenka o małej ,ślicznej biedronce  kończy się tragicznie!

Spytani o powód takiego właśnie repertuaru, koledzy zgodnie odrzekli: noo.. życie takie!

Taaaak! Lubię jednak powiedzenie, które kiedyś usłyszałam, ( a może wymyślił je mój dowcipny anioł ? ) WESOŁO MOŻE NIE JEST, ALE ZA TO JAK ŚMIESZNIE!!!

W myśl tego właśnie hasła, założyliśmy więc ostatnio taką małą, nieformalna grupę wsparcia z moimi polskimi i litewskimi przyjaciółmi na internetowym portalu.

Wysyłamy sobie zabawne fotografie, komentarze i satyryczne rysunki! Okazuje się, że to działa znakomicie i jest skuteczną bronią w walce z zimową melancholią! Gorąco taką formę polecam! Skuteczniejsza nawet niż kanapka z czosnkiem i herbata z imbirem!

Wczoraj oznajmiłam moim litewskim Przyjaciołom ,że obchodzę TU BISZWAT -czyli Noworoczne Święto Drzew...Wiecie co usłyszałam? ,,Bardzo piękne i mądre święto!Każdego dnia można i trzeba je obchodzić!"
Litwini mają ogromny respekt wobec przyrody.Rozumieją,że bez drzew nie będzie życia na ziemi.
Czy i my myślimy podobnie?

Na zakończenie winna Wam dzisiaj jestem zacytować, choć jeden nawiązujący do tematu  żart .Opowiedział go kiedyś mój Przyjaciel i znakomity artysta litewski,(zasługuje na osobny rozdział i z radoscią napiszę o Jego twórczości w następnym liście!) mieszkający obecnie w Warszawie,Linas Domarackas.


 Przychodzi mężczyzna do lekarza i mówi:
Panie doktorze zjadłem pizzę,razem z ...opakowaniem!Czy ja teraz umrę?!
-Cóż?...wszyscy umrzemy!-mówi lekarz
a mężczyzna: ,,O BOŻE!!!,I CO JA NAROBIŁEM?????!!!!"
 
Uważajcie więc Kochani co,jak i z kim jecie,bo może to mieć bardzo poważne konsekwencje dla nas wszystkich!
Wiadomo,że zawsze sympatyczniej jest spożywać nawet skromny posiłek,ale w dobrej atmosferze i w miłym towarzystwie,czego Wam z serca życzę,zabierając się do gotowania świątecznej kolacji!
 CHAG SAMEACH-WESOŁYCH ŚWIĄT!
serdeczności!













poniedziałek, 6 lutego 2012

P-jak PATRIOTAS.........







Labas Vakaras! Dobry Wieczór!



Miał to być pogodny list o litewskich obyczajach, …już nawet pisać zaczęłam…..tymczasem  w myśl danej  Wam obietnicy przejrzałam dzisiejszą prasę……… Oj ,nie trzeba było zaglądać……..Nastrój mi się zmienił…twarz zesztywniała bardziej niż po mroźnym spacerze….

…………a więc dziś zupełnie poważnie bo i sprawa jest poważna….

Ojczyzna ,patriotyzm, naród…to hasła, które budzą we mnie respekt.

Nie wolno śmiać się ani z ojczyzny ,ani z patriotyzmu, ani z narodu…Dlaczego? Cóż za pytanie! ???? DLATEGO, ŻE NIE!

Ponieważ to ŚWIĘTE HASŁA dla każdego Polaka i tumanom nie trzeba tłumaczyć co i jak.

Śmiać się nie wolno, nie należy i nie wypada. Patrioci będą za wszelką cenę, bronić z ponurą miną  honoru ojczyzny a szydercy smażyć się będą w piekle-amen!

Chwilami ogarnia mnie jednak bolesna rozterka!.........

Bo jeśli jednak Święta Ojczyzna Nasza ,-ŚWIĘTA jest tylko z okazji święta ,gdy pierś do hymnu wypina i blednie ze wzruszenia i krzyżem leży…a nazajutrz już pijana  fanatyzmem, jadem i zawiścią…  krzyżować pragnie..?  Jeśli PATRIOTA mieszkający za ścianą to cham i burak ….a NARÓD tak się pcha do autobusu, że ci stopy zmiażdżył, 3 żebra wgniótł w płuca ,plecy opluł keczupem z zapiekanki i ochlapał sokiem z kiszonej kapusty ….?????

Czy jest ci wtedy jeszcze do śmiechu? L Sami widzicie ,że śmiać się wówczas nie ma z czego!

Tak, tak…Ojczyzna i naród niejedno ma oblicze…Trudno naprawdę kochać wszystkich Polaków a czasami nawet tolerować trudno…Jednak się staramy, prawda?


Czytam artykuł z ,,Polityki’ ’o wypowiedzi niejakiej K. Pawłowicz –posłanki PiS-u.

Pani Posłanka Krystyna choć bardzo się stara, ale jakoś Wisławy Szymborskiej  z Polską nie kojarzy…z Noblem ?z Noblem tak! Zna jednak imię i nazwisko poetki…tu pamięć widać doskonała, ale wybiórcza…,,Szymborska- Polska? niee…nie kojarzy mi się ”…niepokoi się Pani Pawłowicz, bo przecież choć umysł wytęża…choć zbladła z wysiłku, ale…to jednak zadanie ponad jej siły !.Cóż....biedna posłanka…!…..
 

Cytat z gazety : ,,… Poeta - jej zdaniem - ma określone obowiązki wobec narodu, z których noblistka się nie wywiązała. Posłankę drażniło też, że „miała bardzo lewicowe poglądy” …..


Tak, i to niestety prawda !!!Szymborska miała czelność mieć poglądy lewicowe! Oburzające! Przecież PRAWDZIWIE POLSKI POETA SERCE MA PO PRAWEJ STRONIE!


Cytat z gazety : ,,…Jej zdaniem Wisława Szymborska nie towarzyszyła nam w odzyskiwaniu Polski, w odzyskiwaniu suwerenności.


Tu znowu Pani Krystyna ma rację! Nareszcie ktoś ma odwagę to powiedzieć! PRAWDZIWY POLSKI POETA walczy wszak na barykadzie, walczy ze wszystkimi i przeciwko wszystkim, byle w obronie ŚWIĘTEJ OJCZYZNY! Szable w dłoń, do ataku! Wróg nie śpi.. wróg jest wszędzie…czasem przybiera postać lewicującego posła, czasem liberała, czasem młodego anarchisty….Chłostać ich częstochowskim rymem, chłostać !!!Po cóż Polsce marni i bezużyteczni literaci piszący o drzewkach, chmurkach,kotach i zachodach słońca…O SUWERENNOŚCI , WOLNOŚCI ,PAPIEŻU, PATRIOTYŹMIE, PISAĆ STROFY NALEŻY!


Cytat:,,… Nie gustuję w tej postaci, nie miałam z nią kontaktu, nie wyrażała moich myśli i uczuć i nie stawiała trudnych pytań o Polskę – mówiła posłanka.


Pani Krystyna ,, w tej postaci nie gustuje''  i ma takie obywatelskie prawo. Jestem przekonana, że Pani Krystyna ma rzeczywiście inne myśli i uczucia niż byśmy jej nikczemnie życzyli..????

Okazuje się jednak, że po wypowiedzi posłanki zareagowało środowisko literackie, które w swoim proteście oświadczyło:


 „Tym, co świadczy o poecie, jest jego twórczość, nie zaś "polskość", "katolickość", poparcie dla aborcji i eutanazji czy dla wolnego rynku”







No proszę! Cóż za zabawny protest…., ALE JA SIĘ Z TĄ OPINIĄ NIE ZGADZAM!

Powiem więcej: Takie środowisko literackie, które na Panią Krystynę pióro podnosi, mnie się z Polską też nie kojarzy!

Wybaczcie moi Drodzy, ale nie od dziś wiadomo, że Prawdziwy Polak to katolik właśnie!

Skąd pomysł, aby uważać, że nagle coś się zmieniło ????....Literaci Kochani o poecie świadczy jego zaangażowanie, wiara i wierność Kościołowi !!!!…kto myśli inaczej, niech się wstydzi i pokutuje, a nie obrazoburcze protesty pisze!

Pani Krystyna dała nam przykład patriotyzmu i cywilnej odwagi.!

Nie tylko ja tak uważam, bo na forum internetowym dzięki wypowiedzi posłanki, toczy się prawdziwy bój w obronie Boga, Honoru i Ojczyzny!

Ciosy padają z lewej i prawej strony barykady.

Przyglądam się temu z prawdziwym niepokojem ….

Przypomniały mi się własne doświadczenia z  ,,obrońcami wiary''. Trwała właśnie dyskusja o dialogu polsko-żydowskim. Do dziś w mych uszach brzmi sugestia pewnej Pani, która radziła mi życzliwie bym się opowiedziała ,,po czyjej jestem stronie’’, gdyż ,, lepiej wiedzieć z kim się pracuje’’….?

Pani ta nie mogła zrozumieć jak to możliwe by Polacy krytykowali Polaków, więc najwidoczniej ,,wcale Polakami nie są ”!

Wiele takich lekcji w życiu otrzymałam i im jestem starsza tym spokojniej to znoszę, jednak chwilami poziom absurdu jest nie do strawienia nawet dla mnie….

Wszak od dorosłych wykształconych ludzi,  można by wymagać więcej rozsądku i powagi, prawda ? Tymczasem wypowiedzi polityków przypominają często dziecięce kłótnie w piaskownicy….

 ...............................
Obawiam się, że mój dzisiejszy list nikogo nie rozbawił…Ostrzegałam na początku, że wesoło nie będzie. Wybaczcie mi ten nieco gorzki ton i poważny nastrój.

Cóż, zaledwie kilka dni temu odeszła wybitna poetka i wyjątkowa kobieta, z której możemy być dumni , bo rozsławiła imię Polski na całym świecie i  powiększyła nieliczne przecież grono polskich noblistów….i tak mi jakoś podwójnie smutno…z powodu Szymborskiej i z powodu Polski….

Pewien znany satyryk wyraził kiedyś swoją opinię na podobny temat hasłem ,,Bóg, horror, Ojczyzna…..

Ja gdy o tym wszystkim myślę, życzyłabym nam wszystkim realizacji jeszcze innego postulatu:

Bóg- HUMOR-Ojczyzna……!!!!!

 Humoru i dystansu nam trzeba aby żyć w kraju nad Wisłą i nie popaść  w patriotyczny obłęd lub depresję l!







Jaki związek ma ten ,,patriotyczny temat’ ’z Listami znad Niemna…????

 Mieszkam teraz na Litwie w kraju nad Neris i Niemnem….Przyjaźnię się z Litwinami i Polakami ( także z Żydami, Niemcami, Szwajcarami, Ukraińcami i Rosjanami…) ZARÓWNO JEDNYCH JAK I DRUGICH DARZĘ OGROMNĄ SYMPATIĄ !

Jestem Polką i chcę się ,,opowiedzieć’’, bo zawsze ,,lepiej wiedzieć, kto do nas listy pisze’’…Uwaga…teraz padną  mocne i brutalne dla niektórych uszu, słowa : uważam, że zarówno Kaunas jak i Vilnius  to miasta litewskie….i mam nadzieję, że takie pozostaną!


 Życzę oczywiście wszystkim Polakom mieszkającym na Litwie, tak samo jak i Litwinom mieszkającym w Polsce aby byli szanowani i traktowani jak pełnoprawni obywatele i dobrze się czuli w kraju ,który pokochali całym sercem! :)............


serdecznie was pozdrawiam!










niedziela, 5 lutego 2012

C-jak CENTO!


 LABAS VAKARAS-czyli DOBRY WIECZÓR!
Kolega z Polski ,wyraźnie zatroskany, wysłał mi wczoraj na czacie ,,poufną informację”…,,Lubię przeszukiwać facebook w poszukiwaniu różnych śmiesznostek i wiesz co odkryłem?...jak wpisałem hasło JESTEM MĘŻCZYZNĄ to wyświetliła mi się informacja ,, 0 WYNIKÓW’’!!!, a jak wpisałem JESTEM KOBIETĄ to wyświetliło mi się mnóstwo durnych stron ,a czołowa nosi tytuł ,,JESTEM KOBIETĄ I NIE WIEM CZEGO CHCĘ”! Czy mogłabyś mi pomóc to zrozumieć?...

Cha, cha!…pomyślałam, to rzeczywiście zabawne! Trzeba koledze pomóc. Przede wszystkim uspokoiłam go ,że hasło: ,,nie ma cię na F. więc nie istniejesz’’ jest bzdurne i krzywdzące. Ty przecież jesteś mężczyzną, prawda? Po dłuższej chwili kolega wyraźnie poirytowany  odpisał: Czemu ty mi takie durne pytania zadajesz?!...na to ja: Przepraszam, chciałam tylko abyś zrozumiał, że brak takiej strony o niczym nie świadczy…na to on: nie o to przecież chodzi !...na to ja spokojnie: a o co ci chodzi?....na to on: ŻE TO ŚMIESZNE JEST!....

ŻE CO NIBY TAKIE ŚMIESZNE JEST? –spytałam, czując na co się zanosi….

No pomyśl-pisze kolega-jakaś panienka zakłada stronę: ,,jestem kobietą i nie wiem czego chcę’’…cha,cha….

-taaaaaaak….pomyślałam i bardzo to śmieszne!!!!- odpisuję chłodno.. czego kolega oczywiście nie czuje, bo na czacie takich rzeczy nie widać, ani nie słychać…

-no właśnie…hahahahahahah….poczytaj sobie, inne kobity też się tam dopisują w podobnym tonie….

-dobrze poczytam….ale są też bardzo dziwne  strony zakładane przez facetów, wiesz?- stwierdzam w ramach rewanżu.. ale kolega kontynuuje…

-pomyślałem ,że kobiety mają jakąś potężną potrzebę ekshibicjonizmu i to przejawia się w różny sposób…ale żeby tak napisać o sobie i chwalić się tym w internecie, że NIE WIEM CZEGO CHCĘ??? to już paranoja, nie?

-nie zapominaj, że ja też jestem kobietą-przypomniałam- i takie hasło świadczy tylko o ogromnym poczuciu humoru kobiet i dystansu do własnych słabości…-dumnie oświadczyłam i tonem równie protekcjonalnym co  złośliwym, dodałam- mogliby mężczyźni brać od nas przykład!!!

-hahahahahahahahah!!!! parsknął kolega…jego głosu nie słyszałam, ale  potrafiłam odtworzyć go z pamięci….

-moja droga- napisał-gdybyśmy my mężczyźni brali z was przykład i nie wiedzieli czego chcemy, to świat stałby się kompletnym chaosem...podobnym do wnętrza damskiej torebki.!!!!!!!. hahahahahahaha!

No nie! Teraz już naprawdę przesadził! Przecież ja miałam na myśli nasz kobiecy dystans i poczucie humoru, a nie jakieś durne hasło, które sobie znalazł i teraz mnie nim zadręcza! Przykład bałaganu w damskiej torebce był też co najmniej nie fair!

Ach ci mężczyźnie! Ja usiłowałam prowadzić pokojowe rozmowy ,a ten mnie ,,mieczem ust swoich smaga’’….

Czekaj no ,Brutusie!

W pośpiechu sprawdzam różne strony z hasłem: ,,męski’’…ooo jest…jest! Cha, cha…ależ to  dopiero ekshibicjonizm ! Stukam więc radośnie w klawiaturę.

- a zajrzyj sobie kolego, na stronę ,,męski zarost jest sexi’’ to się dopiero ubawisz!

Ja spokojnie czytam dalej książkę, ale jakiś dziwny niepokój mną targa, więc sama też do ,,męskiego  zarostu’’ wracam…Zaczynam z zainteresowaniem przeglądać fotografie pięknie zarośniętych panów i wpisy.

Ileż tu entuzjazmu…ile ekstatycznych komentarzy: od radosnych okrzyków: ,,ojej, jaki przystojny’’, ,,słodziutki’’, aż po kanibalistyczne wyznania: ,,chętnie bym go zjadła”!!??

Co to jest?!!!! Gdzie ja w poszukiwaniu prawdy o wirtualnym męskim świecie, zawędrowałam ???Przecież to wpisy samych kobiet??? No jasne, jak mogłam być tak naiwna??? Założycielem strony też jest zapewne jakaś panienka?...Co prawda sam tytuł nie jest ,,sprzeczny z moimi poglądami i ideologią, którą wyznaję’’, ale żeby tak od razu rozpoczynać całą kampanię??? Pomyślałam nawet z lękiem, że po moich zachwytach nad zarośniętymi Żmudzinami, będę główną podejrzaną w tej sprawię, ale daję słowo honoru, że nie mam z tą inicjatywą nic wspólnego…Dodam też ,że wyznanie JESTEM KOBIETĄ I NIE WIEM CZEGO CHCĘ…nigdy by z ust moich nie padło! Zawsze…zazwyczaj…przeważnie…od czasu do czasu…STANOWCZO TWIERDZĘ, IŻ WIEM CZEGO CHCĘ!...( podobnie jak większość znanych mi kobiet. )

Jeśli kobieta nie wie czego chce, to zapewne stoi akurat przed trudnym życiowym wyborem, czyli wieszakiem ze spódnicami w różnych kolorach , fasonach a nawet i rozmiarach…Kobiety doskonale wiedzą co mam na myśli, a mężczyźni nawet gdyby zrozumieć chcieli, to nie potrafią! Jeśli bowiem posiadają majtki, spodnie, 1 sweter , parę butów i skarpetki to znaczy, że mają zapas ubrań do późnej starości i  dylematów w rodzaju: ,,i co na siebie włożę?”” z oczywistych powodów, nigdy nie mają! Szczęściarze!

Kobiety mają pod górkę ,bo na ogół martwią się tym każdego ranka i dzięki temu przemysł obuwniczy, dziewiarski, bieliźniany…itd…ciągle się rozwija a więc to z powodu kobiet ( no na to wygląda) …miał szanse rozwinąć się kapitalizm!

Gdyby popyt dyktowali mężczyźni to przecież większość fabryk, zakładów pracy, firm usługowych i sklepów można by natychmiast zamknąć.

Była tu już mowa o torebkach…nie zastanawiacie się czasem drogie Panie,  jak mężczyźni potrafią bez nich funkcjonować???


Dla mnie dumnej właścicielki hmm…kilkunastu torebek…(2 kupione jako nowe,4 jako używane, reszta uszyta przeze mnie lub moją utalentowaną Przyjaciółkę)…rzecz to wprost nie do pomyślenia.! Kobieta bez torebki jest jak…jak?...JAK KOBIETA BEZ TOREBKI!!!

Czyli tak samo bezbronna i zagubiona jak mężczyzna bez …telewizyjnego pilota!

Z tym, że nad telewizyjnym pilotem zapanować jednak znacznie łatwiej, bo jego wnętrze to zaledwie 2 małe bateryjki…a damska torebka? Cóż, ona kryje całą niezmierzoną i niezbadaną galaktykę!

Pokaż mi  swoją torebkę a powiem ci, kim.. NIE JESTEŚ! Wnętrze mojej torebki stanowczo świadczy na moją niekorzyść i zdradza smutny fakt, iż nie jestem perfekcjonistką ani pedantką! Przepraszam Tato! Przepraszam wszystkich moich nauczycieli i nauczycielki, którzy tyle lat usiłowali mnie ,,ułożyć’ ’i ,,nauczyć porządku ‘’….NIE UDAŁO SIĘ!... Ach, nie martwcie się! Wy byliście naprawdę cudowni, ale ja.. dziwnie odporna na wiedzę…WSTYD!

Pocieszam się myślą A.Einsteina: Jeżeli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?



Tutaj na Litwie mam czas, aby przemyśleć swoje naganne postępowanie…Po rozmowie z kolegą ,zrobiłam w torebce porządek…na kilka dni wystarczy…

Wczoraj moja znajoma spytała,, , a jak te biedne Litwinki się ubierają’’?

 Przypomniała mi się natychmiast anegdota z lat  80-tych, gdy w zachodnich Niemczech, pewna urocza ,starsza pani spytała ,,troskliwie”:  ,,a macie też w tym waszym kraju, samochody i telewizory?’’ na co odpowiedziałam grzecznie, (bo tak mnie wychowano i tak lubię) :  o tak! potrafimy nawet czytać i pisać!

Litwinki jak wszystkie kobiety na świecie, lubią się ubierać a nawet i stroić! Wspominałam już o tym w poprzednich listach. Nie widać żadnej różnicy między stylem kobiet w Warszawie czy Kownie. Litwinki to takie same eleganckie Europejki jak i Polki. Noszą też rzecz jasna torebki (…a starsze panie równie ciężkie siaty z zakupami jak sławne ,,matki-Polki’’)  Z uwagi na surowy klimat bardzo ważne jest tutaj ciepłe obuwie ( wybór fasonów ogromny!) i odpowiedni płaszcz. Słynna na całym świecie jest też litewska dzianina. ( Bardzo piękne swetry i sukienki! ) Latem na pewno wspomniałabym o wyrobach z lnu-bo to rzeczywiście znak rozpoznawczy tutejszych producentów.( ech!!!płótno lniane we wszystkich możliwych wszystkich kolorach i deseniach!!!) Jako wnuczka krawców, mam genetyczną słabość do tkanin…..

Ach, naprawdę jest tu na co popatrzeć i na co pieniądze wydać.. o ile się oczywiście je posiada!

Kryzys gospodarczy odczuwalny na całym świecie ,odczuwalny jest również tutaj.

Na szczęście są b dobre second hand-y i sklepy ,, Cento’’, gdzie można zrobić zakupy nieco taniej. Jednak wybór towarów jest w nich raczej marny. Coraz częściej pojawiają się też produkty z Polski, chwalone za jakość i kupowane chętnie ,bo zwykle tańsze od  litewskich.

Mój znajomy powiedział mi kiedyś w rozmowie na temat polsko-litewskiej współpracy..

Przecież nasze dobre relacje byłyby korzystne dla obu krajów ,kulturowo i gospodarczo. Wiesz komu najbardziej zależy na tym, aby nasze kraje żyły we wzajemnej wrogości?.. Kreml i zwolennicy Kremla, mają w tym swój interes.!

Obserwując wzajemne polsko-litewskie niesnaski i dziwne polityczne komentarze, coraz częściej przychylam się do jego zdania, ale do tego wrócę w kolejnych listach…chyba, że przedtem KGB mnie porwie i przed Putinem na grochu klęczeć każe!

Pozdrawiam Was serdecznie!
   z nadzieją,że jednak:
 GREITAI PASIMATYSIME!
-zobaczymy się wkrótce!










piątek, 3 lutego 2012

B jak BALTAS ,S jak SILKE.......



Laba Diena !
Ubieram się długo i rozważnie… spodnie, grube skarpety, czapka…hmm…gdzieś leży na pewno…bluza polarowa i paltocik czarny, ukochany: made In France.. ze szmateksu za rogiem…Zalet ma wiele, bo choć to model wiosenny i fason historyczny, to na tyle obszerny, że się można nieźle pod nim ,,dopakować,,… Warto było zainwestować 3 lity!

Płaszczyk kloszarda nawet kolanka drżące zakrywa i wszystko inne ,co zakryć zimowa porą trzeba szczególnie. ,,Pamiętaj dziecko, by dół zakrywać!’’ –powtarzała mi Mama. Zakrywam Kochana Mamo ,szczelnie zakrywam….! Skutecznie się zapakowałam, zamaskowałam jak  komandos…A kuku! Nikt oprócz mnie nie wie, że ja, to ja jestem.! Przypominam teraz do złudzenia małego pingwina lub wypasioną wronę! Jestem gotowa aby zderzyć się z litewską zimą! ,,Nie bądź dzidziusiem’’ słyszę z nieba, słowa Taty…Nie jestem dzidziusiem Tato, nie jestem! Popatrz jaka ze mnie dzielna kobieta wyrosła! Twój Ojciec z Syberii powrócił,a ja miałabym bać się marnych – 30? Nie boję się Tato! Drzwi więc otwieram i śmiało wychodzę!

Już od progu zauważam ,że CIEPŁO NIE JEST…ale słońce pięknie świeci, dym z komina do góry się unosi a lodowa skorupa pod moimi stopami trzeszczy urażona.

Pierwszy oddech skleja mi natychmiast nozdrza i z tą niewidzialną klamrą na nosie i głęboko naciągniętym kapturem człapię dalej…Oddychać ustami też trudno,bo powietrze ostro przyprawione i dusi ...Pokasłuję więc i chrząkam....Cel mi dumny przyświeca. Postanowiłam zrobić zakupy i nieco się przewietrzyć. Po kilkunastu metrach czuję się przewietrzona, odparowana i usztywniona skutecznie. Jednak   wracać do domu bez łupów nie sposób .,,ŻUVYS’’ czyli RYBY wypatruję…Piątek dzisiaj…tłumaczyć nie trzeba! Można by oczywiście stołeczek wziąć i wędzisko, buteleczkę stosowną i zaczaić się na złotą rybkę na skutej lodem, tafli jeziora… Otwór wywiercić i czekać ,aż ufne i tlenu spragnione stworzenie łeb z wody wychyli a wtedy, przywitać się pięknie i  na wieczerzę zaprosić. Jednak do jeziora daleko i czasu mam niewiele, więc wybieram wersję dla leniwych. Sklep rybny nieopodal. Wybór ogromny, ceny podobnie…którą rybkę wybrać? Pani pyta rozbawiona, a ja się po polsku tłumaczę. Dwa śledzie…ee…silkes,.. yyy…poproszę !..Zrozumiała i ostrzega—ale to kilo będzie? Kilo? Takie duże????  dziwię się głośno, a kobieta uprzejmie rzuca na wagę dwa ,,wieloryby’’! No tak, słusznie ostrzegała. Płacę 8 litów i żegnam się po litewsku. Dopiero w domu zauważam, że śledzie mają głowy, bez zębów co prawda, ale z oczami…i te oczy wpatrują się we mnie ponuro…

Co też mnie durną podkusiło, by całe śledzie kupić…???!!!!.Ambicja kulinarna to jedna z nielicznych ,które posiadam i często mnie na pokuszenie wodzi. O grozo! Trzeba będzie teraz te śledzie nieżywe i niewinne, głów pozbawić i zamordować ponownie! Nie czyń tego –krzyczy moja wegeteriańska dusza….Ciachnij, ciachnij- podpowiada ambicja i żądza ….Mój przyjaciel ,który akurat jest na czacie radzi abym zrobiła to szybko…acha, jasne! Bezcenna rada i jedyna z możliwych. Przedtem jednak śledziki na talerzu układam i robię im  śliczną,pamiątkową fotografię…Cóż za hipokryzja  i obłuda…Czuję się jak zwyrodnialec…Resztę szczegółów pominę bo byłaby to opowieść grozy…dodam tylko, że jak już rybki zamieniły się w filety i utonęły w oliwie….ja ochłonąć musiałam nieco i sięgnęłam po kieliszek domowej nalewki by wyrzuty sumienia zagłuszyć….Wiem już teraz dlaczego kobiety wpadają w alkoholizm gdy muszą się kulinarną rzezią częściej zajmować…Mamo, ja już nie będę!!! Teraz widzę wyraźnie ,że do innych rzeczy mnie Stwórca powołał…Dodam jeszcze ,że mimo genów mieszanych-( cho, cho…któż wie dokładnie jaka jeszcze ,prócz 4 mi znanych ,krew we mnie płynie?!)-przyjemności z mordu  żadnej nie odczułam….Być może w innych ,,okolicznościach przyrody’’ zew by się we mnie krwiożerczy wyzwolił, gdyż jak powiedział mój przyjaciel, (a człowiek to zacny i mądry)- każdy z nas posiada swoją mroczną naturę.! Moja więc mroczność, żądzy zabijania nie wyzwala na szczęście. Przy temperaturze powyżej +25 stopni  w niewinnego baranka się zamieniam i na mięsko patrzę z obrzydzeniem. Owoce , warzywa??? pochłaniam niczym fabryka ,a będąc w Izraelu odżywiam się głównie humusem i daktylami. W  czasie letnich upałów  to już i ziemniaczek z maślanką wywołuje radosne żołądka pląsanie…a zima we wschodniej Europie,?????? no sami widzicie Kochani!….Niedobór słońca i kolorów, organizm mi rozstraja i serce demoralizuje! Umysł szaleje i z nożem na martwego śledzia się rzucam! Niby rybki nieszczęsne fotografuję , aby potem namalować pięknie, ale już oczy wytrzeszczam i ślinę przełykam …już w myślach na półmisku układam i serwuję…O duszo nieszczęsna!

Okazuje się, że musiałam na Litwę przyjechać by całą prawdę o sobie poznać i jeszcze większej pokory się nauczyć…..



Tak Kochani…Niegdyś Litwini jak już wspominałam, mięsa za wiele nie jadali, odżywiali się głównie zbożem, i dobywali miód z barci, Nie wiem czy Was to zainteresuje, ale to dobra okazja aby wspomnieć ,że bardzo wiele ,,polskich’’ słów z litewskiego języka się wywodzi. Taka poczciwa RĘKA to od litewskiego RANKA ( część  służąca do zbierania, trzymania) albo GŁOWA –GALVA ( część  na końcu organizmu) a MIÓD właśnie  to litewski MEDUS pokarm znajdujący się w dziuplach drzew ,gdyż MEDIS to po litewsku DRZEWO.!

Dla wszystkich językoznawców Litwa to cudowny kraj a język litewski to kopalnia wiedzy o językach europejskich, gdyż j. litewski jest NAJSTARSZYM , ŻYWYM JĘZYKIEM INDO EUROPEJSKIM I obok łotewskiego, jedynym , żywym językiem należącym do grupy języków bałtyckich.!

Kto z Was wiedział, że i Polska i Litwa nad MORZEM BIAŁYM leżą?

BALTA- znaczy BIAŁY !….


Niech wiec Was GALVA nie boli i nie  dziwi ,,bałtycki’’ kolor za oknem- zarówno tu jak i w Polsce jest jak najbardziej na swoim miejscu!

Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 2 lutego 2012

P jak POETAS.......................



Laba Diena…

Kolejny mroźny dzień…kolejny?…a więc DNI ZIMOWYCH ZDECYDOWANIE UBYWA!!!!…tłumaczę sobie na pocieszenie….

Za oknem bazar, który normalnie tęskni życiem ,dziś dziwnie pusty i cichy…Po ulicy tylko od czasu do czasu przechodzi ktoś…sądząc z kształtów, pewnie jakiś człowiek? Może kobieta? Trudno jednak określić w jakim wieku, bo zawinięta szczelnie niczym kokon jedwabnika…Przesuwająca się sylwetka i kłęby pary, które wydycha świadczą o tym, że żyje…Wypchana siata jest dowodem, że to czyjaś ŻMONA ( żona) a może i matka. Panienki siat nie dźwigają, panienki siedzą w biurze, w domu przed telewizorem, w kawiarni lub gdziekolwiek indziej…Na pewno jednak nie taszczą do domu ziemniaków czy kapusty? Matki i żony to co innego. Panienki powinny dobrze wyglądać i ładnie pachnieć. Żona nawet jeśli by chciała to jest to dosyć skomplikowane i kłopotliwe. Wystarczy jak jest czysta i ,,schludna’’…nie wiem czy ktoś jeszcze rozumie to słowo? Ja  jeszcze pamiętam, ale młodsze panie zapewne słowa tego już nie używają. Bo i po cóż miałyby używać?. Teraz żyje się dynamicznie a komunikuje krótko i na temat. Nikt nie zawraca sobie głowy długimi frazami…,,zdania podwójnie złożone’’ leżą na regale w piwnicy, razem ze starymi butami i kompotami babci, których nikt już nie zje, ale żal do śmietnika wylać…Wystarczy znać kilka podstawowych  słów  ,,wytrychów’’ ,aby nie wysilając się zbytnio wyrazić cały ból lub radość istnienia…Nie mam tu na myśli słów wulgarnych czy obscenicznych epitetów….ach…przypomniały mi się dawne czasy, …gdy na środku chodnika rozgrywały się teatralne wprost sceny : człowiek żeński  do człowieka męskiego mawiał ,,ja sobie proszę pana, takie epitety wypraszam, gdyż jestem kobietom ! ‘’ Taka riposta obrażonej damy przyjmowana była ze zrozumieniem ,powagą i skruchą…,,ależ, najmocniej przepraszam, obrazić nie chciałem paniusi bynajmniej!’’…..a dzisiaj?

Jedni mówią, że ludzie jakby oddalili się od siebie, inni twierdzą, że wręcz przeciwnie-dystans uległ wyraźnie skróceniu. Dystans jak dystans, ale dialogi na pewno. To nawet nie są dialogi…to komunikaty. Jeśli on mówi do niej ,,ale jesteś zaje….sta!’’ ,to ona go obdarza promiennym uśmiechem i dodaje ,,ty też !’’

Uwaga! Właśnie odbył się między ta parą zakochanych ludzi, dialog o miłości i pożądaniu. Ona wie i on wie, że cudownie pasują do siebie!!!

…i to by było na tyle…Proste i genialne ,,w swej prostocie’’, nieprawdaż?

 RESZTA JEST MILCZENIEM,,, bo i po cóż dyskutować o sprawach oczywistych…????

Lub też, spotyka się dwóch ludzi, (mężczyźni lub kobiety) aby wyrazić swoją opinię o jakimś nurtujących ich zagadnieniu. Rozmowa zaczyna się od : ,,moim zdaniem to jest zaje….sta sprawa, nie?’’ tu pada odpowiedź: ,,taaak,  stary, zaje…sta!!!” i …koniec rozmowy. Znów wszystko jasne i znów …RESZTA JEST MILCZENIEM….

Cóż… ,,… Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami.

— Wisława Szymborska



Temat można by  rozwijać i cytować niezliczone przykłady podobnych schematów, ale chciałam tylko pewien problem zasygnalizować i nas wszystkich sprowokować do myślenia o znaczeniu słowa i jego zapomnianym już bogactwie.

Są na szczęście ludzie, którzy język i słowo pieszczotliwie pielęgnują i chronią, odkrywają jego nowe, tajemnicze znaczenie, szukają epitetów i metafor, zestawiają w dziwne i tajemnicze kompozycje, malują, śpiewają, rzeźbią i grają słowem…to POECI!

Wczoraj zasnęła Wisława Szymborska-znakomita polska poetka, niezwykła i barwna , pogodna i błyskotliwa, skromna i piękna, pełna wdzięku kobieta! Takie też są jej wiersze….CZYTAJCIE,,, czytajcie…to lepiej niż opłakiwać jej odejście…bo nie ma powodu do płaczu…WSZAK POECI NIE UMIERAJĄ, LECZ ŻYJĄW SWOICH WIERSZACH WIECZNIE!

…………………


A jaki to ma związek z Litwą i moimi listami?

Bez wątpienia Litwini kochają sztukę i szanują twórców….Szanują także polskich poetów…Mimo wielu innych ważnych tematów, informacja o śmierci Wisławy Szymborskiej była pierwszą najważniejszą informacją  z dziedziny kultury…Telewizja litewska w głównym wydaniu dziennika pokazała  reportaż przedstawiający sylwetkę wybitnej noblistki a przedstawiciele litewskiego rządu złożyli oficjalne, ale serdeczne kondolencje narodowi polskiemu….

Mam cichą nadzieję, że ,,naród polski’’ kondolencje przyjmie i po wiersze Szymborskiej sięgnie….z korzyścią dla siebie i potomnych………..  :)

Pozdrawiam serdecznie













Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci.

— Wisława Szymborska








środa, 1 lutego 2012

VYRAS czyli MĘŻCZYZNA!


Laba Diena!

Witajcie moi Kochani….OJ, DOSTAŁO MI SIĘ WCZORAJ…!

Już dawno nie słyszałam tylu pouczających uwag i bolesnych refleksji pod swoim adresem…

List o litewskim Bulves wzbudził sporo kontrowersji i kolejnych oskarżeń.

Obiecuję na przyszłość nie poruszać wątków ,,pseudopatriotycznych’’, obiecuję słuchać polskiego radia i oglądać programy telewizyjne!!!….Jeszcze co prawda nie wiem jak…bo wyobraźcie sobie, że moja antena polskich programów nie odbiera…Ubolewam ,ale tak jest niestety! Gazet już więcej też palić nie będę…a do lasu pójdę i chrustu litewskiego na sankach przywiozę….

Aby się do końca pokajać za wszelkie ironiczne komentarze, na znak pokuty, posypałam sobie głowę śniegiem…TRZYKROTNIE! o czym zaświadcza niniejsza fotografia…..


Kochani bardzo Was proszę ,abyście czytając te listy, wzięli pod uwagę moje specyficzne ,autoironiczne poczucie humoru, które być może nie jest dla wszystkich zrozumiałe, ale już tak mam niestety od urodzenia i winić oto należałoby chyba moich przodków, bo zapewne jest to ,,obciążenie genetyczne’’…Dziadek mój białoruski….ach, zostawię go w spokoju ,i cytować tu jego żarcików nie będę…wyznam jednak ,że był dla mnie ideałem mężczyzny i wszystkich chłopców do niego później przyrównywałam…( zwykle na niekorzyść dla tych  ostatnich…)

Z pewnością był ,,charakterny’ ’i uparty okropnie, ale niezwykle inteligentny, błyskotliwy i…ironiczny właśnie. Miał szereg atutów, które sprawiły, że jako kilkuletnia dziewczynka wielbiłam go ,czciłam i darzyłam miłością bezgraniczną. Jedno z moich ulubionych zdjęć z dzieciństwa, to nasza wspólna fotografia przed domem. Słoneczny ,letni dzień ,błękitna ławka i my oboje z Dziadkiem Aleksandrem !…on siedzi swobodnie i majestatycznie w jasnym, płóciennym garniturze, ja obok trochę onieśmielona i sztywna z typowym dla mnie głupawym uśmiechem. Chwila to była magiczna i na tyle ważna, że mimo czarnobiałej fotografii ,zapamiętałam wszystkie kolory i odcienie….Z perspektywy czasu rozumiem wyraźnie jak bardzo go idealizowałam ,ale wówczas był bezsprzecznie najmądrzejszym, najsilniejszym  i najbardziej tajemniczym mężczyzną jakiego znałam….Ważne to były męskie cechy w oczach dziewczynki a i dziś moje poglądy są podobne. Nie wiem jak Wy uważacie, ale dla mnie najważniejszą cechą  męskiej urody jest… intelekt! Jeśli oprócz intelektu, posiada jeszcze poczucie humoru i ma jakiś talent-staje się mężczyzną idealnym! Jakiś talent nie oznacza, że talent przeciętny lecz ,że w jakiejś wybranej dziedzinie. Nie każdy mężczyzna musi tańczyć na linie czy łapać krokodyle, prawda?

Domyślacie się już, że mój dzisiejszy list mężczyznom poświęcam?

Tyle było ostatnio o kobietach, o gotowaniu i kluskach, że moi koledzy złośliwie skomentowali: ,,..to na tej Litwie, chłopów już nie ma?....’’

Otóż są, są!!!…moi Drodzy i moje Drogie….bo podejrzewam, że Panie też o mężczyznach litewskich chciałyby się  dowiedzieć czegoś więcej?

Chłop to BERNAS a chłopak  BERNIUKAS, ale jak taki Berniukas wyrośnie i zmądrzeje to staje się w końcu mężczyzną.

Zacznę od tego, że słowo określające mężczyznę w uszach polskich brzmi co najmniej intrygująco :VYRAS ! Jeśli już wiemy, że końcówka AS oznacza rodzaj męski to do przeanalizowania pozostaje nam trzyliterowy tajemniczy VYR przy czym ,,y,, wymawia się jak ,,i’’ , a więc ,,VIR-AS ”

Mnie się to od razu skojarzyło z WIRUS- em… hmm…..dziwne mam skojarzenie! Wybaczcie mi Bracia Litwini! J

Słowo ,,Mężczyzna’’ podobnie jak w języku polskim pochodzi od wyrazu ,,mężny,,( vyriskai) a BUTI TIKRAM VYRIU- znaczy być prawdziwym mężczyzną.!

Na Litwie to tak samo ważne jak i na całym świecie…..Nie wystarczy być mężczyzną, ale trzeba być PRAWDZIWYM…

Tu zaczyna się wszystko komplikować bo PRAWDA ( TIESA) i ŚWIĘTA PRAWDA (TIKRA TIESA) i w polskim i litewskim języku jest rodzaju ŻEŃSKIEGO!

No to mamy ,,zagwozdkę” , prawda? J

Toż to temat na filozoficzną rozprawę, a ja mam się zmierzyć z takim wyzwaniem w mym krótkim i jak zawsze nader chaotycznym liście?????

Pomyślmy jednak spokojnie, próbując nie ulegać ani męskiemu szowinizmowi, ani feministycznej gorączce.

VYRAS czyli MĘŻCZYZNA  litewski tak samo jak każdy nawet najbardziej niezależny, silny , i niezwyciężony nie mógłby przecież istnieć bez tej jednej, szczególnej KOBIETY-bez swojej MATKI, która go urodziła….To pierwsza PRAWDA o nich i o tym jak przychodzą na ten piękny świat …a druga równie istotna?

Pozwólcie, że sięgnę po rabiniczną wykładnię, która w takich sytuacjach jest wyjątkowo odpowiednia. Otóż istnieje piękny i mądry komentarz wyjaśniający sens zawiłych relacji między mężczyzna a kobietą….W pełni skończonym, całkowitym i PRAWDZIWYM CZŁOWIEKIEM nie jest ani Adam ani Ewa (Chawa) a dopiero MĘŻCZYZNA I KOBIETA –RAZEM!  ,,Stworzył Bóg CZŁOWIEKA według Swojej istoty(…) jako MĘŻCZYZNĘ I KOBIETĘ ich stworzył!

,,…ponieważ sprawiedliwość( prawo) reprezentuje archetyp mężczyzny( ojca) a miłość-archetyp kobiety ( matki) dopiero związek mężczyzny z  kobietą czyni  pełnego CZŁOWIEKA…’’

Bardzo piękny i mądry komentarz, który z pewnością zasługuje na przemyślenie.


Potrzebujemy siebie nawzajem. uczymy się i bogacimy. Nie musimy ze sobą walczyć- choć dla niektórych to takie przyjemne…Możemy z zainteresowaniem obserwować płeć przeciwną, dziwiąc się co chwila i usta otwierając a to z zachwytu a to z oburzenia- ,że coś podobnego???? niewiarygodne!!!! Oburzające !!! jak oni, jak one tak mogą?????

Mężczyźni a właściwie ,,chłopy złośliwe’’ ( bo ten prawdziwy nie wspomni) z lubością cytują przykład, że jak na ulicy zawołać  ,,człowieku” to się żadna kobieta na pewno nie obejrzy!!! Hmm…Naprawdę? Może kobiety zbyt dumne by na każde zawołanie reagować? A mężczyźni to niby na hasło ,,RATUNKU!!!!” zaraz dosiadają rumaków i  spieszą galopem z odsieczą?...cóż…różnie z tym bywa Kochani….Często wtedy właśnie, jakaś Babula choża ,siatą z ziemniakami lub laską niczym mieczem samurajskim wywija i gotowa jest  tłuc, walić i miażdżyć w obronie niewinnego życia.

Mężczyzna w tym czasie zastanawiać się będzie jeszcze chwilę,… zaistniałą sytuację przeanalizuje…. i nim wnioski wyciągnie ….niewinnie wyglądająca babula już trzech skopanych przez siebie chuliganów pozbierała i na policję niesie w żylastej dłoni.

DZIWNY JEST TEN ŚWIAT!!!!- śpiewał niezapomniany Czesław Niemen …oj dziwny!

Kobiety walczą jak żółwie Ninja, plują i klną jak szewcy  a mężczyźni robią makijaż pernamentny i depilują włosy na klatce!!!! Ratunku!!!! Jak sobie obejrzałam wywiad z panią prowadzącą salon odnowy i ta chwaliła się, że coraz więcej mężczyzn do niej przychodzi na zabiegi ,,upiększające’’ …( między innymi ta depilacja właśnie! ) a dodam jeszcze, że panowie Ci nie są homoseksualistami  i urodę poprawiają na prośbę …swych ukochanych kobiet!!!!..... to zadrżałam i jęknęłam z rozpaczy.!!!!

Straszne to,zbrodnicze, okropne i  nieludzkie, co  kobiety czasem swym mężczyznom czynią!!!!

Niechby któraś z nich Żmudzina do depilacji skłonić próbowała!! och tak!!!!CAŁA NADZIEJA W ŻMUDZINACH!!!!!!- może kiedyś wycieczki z Europy przyjeżdżać tu będą aby dzieciom pokazać jak wyglądali kiedyś ludzie,  ,,mężczyznami’’ zwani…

Patrzę teraz przez okno na pobliski bazar i widzę samych VYRASÓW….rośli czy oszczędnego wzrostu, ale od razu widać ,że są  najprawdziwsi z prawdziwych…  twarze wychłostane mrozem i wiatrem a nie wygłaskane w gabinecie kosmetycznym, włos… o ile owłosieni ,to prawidłowo rozczochrany, plecy wyprostowane, krok nawet jeśli chwiejny to zdecydowany, spojrzenia ni to aroganckie, ni to rozmarzone-czyli typowe dla mężczyzn, którzy i tak wiedzą, że lepszego zucha na osiedlu nie ma, a jak się znajdzie to mu się wytłumaczy kto tu rządzi!….W ręku…no…papieros najwyżej…bo siaty już kobieta do domu zaniosła i obiad gotuje…i niech się cieszy, że ma dla kogo!...

Ponoć na Litwie jest zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn…więc tutaj mężczyźni dyktują prawa! Kobiety bowiem bardzo chcą jakiegoś VYRASA ,,wyrwać’’ i muszą się bardzo starać…a VYRAS jeśli jest tego świadom, to przecież nie będzie się wysilać!

Opowiadał mi pewien znajomy z zachwytem, że bardzo lubi  jak kobiety o niego walczą…Podkreślał przy tym, że to zapewne z powodu jego wyjątkowej urody i tężyzny fizycznej….

Opowiadała mi też Mama, że kiedyś jakaś bardzo już starsza pani, postanowiła wyjść za mąż. Mama zdumiona spytała :,, a po co pani ,na stare lata jeszcze za mąż wychodzić?” na co staruszka odrzekła szczerze: jak to po co? A kto mi drewek do pieca narąbie i wodę ze studni przyniesie?’’

Panowie drodzy, zejdźcie na ziemię z obłoków….nie tylko wy, ale i kobiety muszą kierować się w życiu pragmatyzmem ….

Nim list zakończę, chciałabym jeszcze serdecznie zaapelować do wszystkich kobiet- ta ogromna różnica płci, która nas z nimi dzieli jest też przecież fascynującą i potrzebną różnicą, nie  czyńcie ze swoich synów ,delikatnych, rozpieszczonych  panienek, a ze swoich mężów potulnych  gospodyń…



.POZWÓLCIE MĘŻCZYZNOM ,…MĘŻCZYZNAMI POZOSTAĆ!



A gdyby któraś ze znajomych kobiet chciała teraz swego mężczyznę zahartować i przywrócić do stanu  pełnej harmonii z naturą…niech go na kilka zimowych miesięcy do Żmudzinów wyśle, jeśli tu i teraz, wśród Rycerstwa żmudzkiego wytrwa to wszystko przetrzyma ….! J





pozdrawiam serdecznie!!!